Zaobserwowałam,że ten problem dotyczy wielu rodziców. Odsuwanie ojca na drugi plan mimo panującego trendu na równy podział rodzicielski jest standardem .Matka zajmuje się dzieckiem na co dzień. Matka ma urlop macierzyński , ojców korzystających z rodzicielskiego osobiście nie znam .
Zaraz po tym jak urodziłam Z obudził się we mnie instynkt prawdziwej matki polki. Wystawiłam cyc, wstawałam w nocy (sama), kąpałam Z (sama), wychodziłam na spacer (sama), przebierałam, bawiłam się i płakałam na końcu tez (sama). Choć nie-mąż wykazywał dużą chęć pomocy.Ja na nic mu nie pozwalałam, bo uważałam, że wszystko zrobię lepiej. Wiem , wiem to było niesprawiedliwe, a co najlepsze później miałam pretensje, ze w niczym nie pomaga :D
Na własną prośbę odsunęłam ojca od dziecka. Na własna prośbę też się wypalałam psychicznie i fizycznie. (wiem, że o tym się nie mówi )
Godzina zero przyszła kiedy chciałam wyjść na do sklepu. Płacz, krzyk i stan wyższej konieczności. Na szczęście nie-mąż bardzo chciał się zajmować córką która, przez to,że ja robiłam przy niej wszystko i dodatkowo karmiłam ją piersią, to ojca w ogóle nie znała... Teraz Z ma 9 miesięcy i odbudowuje z ojcem relacje które ja im ograniczyłam zupełnie nieświadomie. Polecam wszystkim przyszłym mamusiom wyciągnąć wnioski z mojego zachowania i od urodzenia, wymagać i pozwalać ojcom zajmować się ICH dziećmi.

Cudowna kruszyna !!! Co do kontaktów ojca z córką to zależy. Mój mąż od urodzenia małej pomaga mi przy opiece a sam był 8 miesięcy tatą na pełen etat czyli nianią :) Za kilka dni rodzę i urlop rodzicielski dzielimy na dwoje. Wszystko zależy od podejścia ojca bo faceci naprawdę potrafią ale trzeba ich trochę zmotywować. Pozdrawiam i zapraszam do siebie.
OdpowiedzUsuńOj prawda to prawda :) Gdy na świat przychodzi maluch, często odsuwamy innych na dalszy plan, bo kto zajmie się lepiej niż ja sama? ;) A przecież mężczyźni potrafią zająć się maluszkami tak samo dobrze jak my :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i życzę Powodzenia :))
U mnie większa część obowiązków nad dzieckiem chyba przejęłam ja - głównie ze względu właśnie na karmienie piersią wydawało mi się, ze jestem niezastąpiona. Jedna to mąż kąpał Krzysia po raz pierwszy i przez pewien czas to ja stałam obok i asystowałam przy tym. Przewijał też malucha. Miał 2 tygodnie opieki po urodzeniu także mógł się wykazać. W nocy przez pierwsze dni to On wstawał po Małego i mi go przynosił do łóżka na karmienie. Ale kiedy już poczułam się lepiej jeśli chodzi o stan fizyczny po urodzeniu to już pełną parą ja się zajmowałam Małym. Mąż przejął za to dużą cześć obowiązków domowych. Prasował ubranka Krzysia, sprzątał, robił zakupy. :) Jednak nie uważam, żeby u nas był jakoś odsunięty :) Chyba uniknęłam tego błędu :)
OdpowiedzUsuńU nas tez nie-maz podawal mi Z do lozka ale to tylko pierwsze dwa tyg. Później zrobilam z siebie super bohatera i nie dopuszczalam do niej nikogo ;)
UsuńA u nas zupełnie inaczej - od początku razem zajmowaliśmy się Antuanem, ufaliśmy sobie i wierzyliśmy, że każde z nas robi przy dziecku dobrze. Dzięki temu moi chłopcy za sobą szaleją, a ja mam pewność, że mąż czuje się dobrze w roli opiekuna. Mam nadzieję, ze przy córce czeka nas to samo.
OdpowiedzUsuńNajważniejsze, że zreflektowałaś się w swojej samodzielności i teraz możesz popatrzeć spokojnie na swoje skarby z boku i ze spokojem:)